wtorek, 1 września
2009 , nr 35 (907)
Lubomia, Sport
Zasłużony remis w Lubomi
Środowe
spotkanie III kolejki Klasy Okręgowej pomiędzy LKS
Silesia Lubomia a LKS Startem Pietrowice Wielkie
zapowiadało się bardzo ciekawie.
Na boisku zmierzyły się dwie
równe ekipy z góry tabeli. Zauważyć można było
wzajemny szacunek do przeciwnika, jednak podczas
meczu walka była bardzo zacięta.
Początek spotkania, które odbyło się 26 sierpnia,
przebiegał zdecydowanie pod dyktando gospodarzy,
którzy kontrolowali grę na boisku. - Spodziewaliśmy
się, że przeciwnicy z Lubomi ruszą na nas od
początku. Staraliśmy się opanować sytuację na boisku
i poczekać na swoje szanse. Po ok. 20 min gry
zaczęły się te szanse tworzyć. Mieliśmy trzy
stuprocentowe sytuacje Łukasza Bawoła, który
wykorzystał niestety tylko jedną z nich i chyba to
był główny powód naszego dzisiejszego remisu. Gdyby
padły np. dwie bramki podejrzewam, że wywieźlibyśmy
z Lubomi 3 punkty - przyznaje Michał Brachmański,
trener ekipy przyjezdnej. Pierwszą bramkę dla
Pietrowic w 38 min w sytuacji sam na sam z brakarzem
rywali wykorzystał Łukasz Bawoł. Przy wyniku 1:0 dla
gości piłkarze schodzili na przerwę do szatani, po
pierwszej połowie.
W drugiej części gry Silesia Lubomia chciała jak
najszybciej odrobić straty. Udało się jej się to w
53 min po niefortunnym golu samobójczym przy wrzutce
w pole karne kapitana Startu Pietrowice, Jacka
Kosiby. 4 min później Marcin Moskal ponownie
wyprowadził skład przyjezdnych na prowadzenie i od
tego momentu ekipa z Pietrowic była cofnięta do
obrony, czekając na szybką kontrę. Rywale z kolei,
nie mając nic do stracenia, atakowali jak
najczęściej. Gdy sędzia spotkania miał zakończyć
mecz, w 92 min Andrzej Krupa z bliskiej odległości
od bramki uratował swoją drużynę od przegranej i w
środowym spotkaniu padł remis 2:2.
- Lubomia strzeliła dość przypadkowe bramki.
Jedna padła po golu samobójczym naszego zawodnika, a
drugą strzelili w zamieszaniu w polu karnym. Myślę
jednak, że remis jest zasłużonym wynikiem i przed
meczem brałbym taki w ciemno. Jednak patrząc na
przebieg spotkania, zwycięstwo było w naszym zasięgu
- ocenia Michał Brachmański, który dodał, że jest
ostatnio niezadowolony z gry defensywnej zespołu. W
minionej rundzie na 14 spotkań Pietrowice straciły
tylko 13 bramek, a obecnie rywale strzelili im 8
goli w 3 meczach. Trenera cieszy jednak duża ilość
strzelanych goli. - Jesteśmy zadowoleni z dorobku 7
punktów w tabeli i walczymy dalej - kończy.
- Losy meczów układają się różnie i nie zawsze
zgodnie z naszą myślą. Poprzednie dwa spotkania
kończyliśmy na swoją korzyść, tym razem stało się
inaczej. Popełniliśmy parę błędów w obronie, a
przeciwnik skrzętnie to wykorzystał. Nasi rywale z
Pietrowic grają ze sobą już parę lat i uważam, że
jest to zespół, który może pretendować nawet do
awansu. Mają bardzo dobrych napastników, którzy w
dzisiejszym meczu wykorzystali nasze błędy. Sama gra
w wykonaniu moich zawodników nie była dzisiaj
najgorsza, ponieważ stworzyliśmy sobie parę
dogodnych sytuacji strzeleckich - przyznaje
Sebastian Piechota, trener z Lubomi, dodając, że
jeśli meczu nie umie się wygrać, trzeba go
zremisować. Pod koniec spotkania starał się
dodatkowo zmobilizować swoich graczy, którzy dzięki
uporowi i waleczności w końcówce zremisowali środowe
spotkanie i utrzymali fotel lidera.
LKS Silesia Lubomia: Tomasz Bakowski, Michał
Jambor, Mateusz Tomanek, Marcin Jasiak, Andrzej
Miensopust, Radosław Kojtych, Marcin Szymiczek,
Przemysław Skrzeczowski, Wojciech Matuszek, Łukasz
Matuszek, Andrzej Krupa, rez.: Mariusz Tokarczyk,
Sebastian Piechota, Marcin Rabas, Mateusz Zdrzałek,
Adrian Klimanek, trener Sebastian Piechota
LKS Start Pietrowice Wielkie: Marek Kurzydym, Szymon
Sachs, Dariusz Binek, Zdzisław Marszolik, Tomasz
Sobeczko, Dawid Gołdyń, Kamil Pierchała, Jacek
Kosiba, Paweł Filip, Łukasz Bawoł, Marcin Moskal,
rez.: Grzegorz Kosiba, Aleksander Pientka, trener
Michał Brachmański
Bramki: 38 min Łukasz Bawoł (Pietrowice Wlk.), 60
min gol samobójczy Jacek Kosiba (Pietrowice Wlk.),
64 min Marcin Moskal (Pietrowice Wlk.), 90 min
Andrzej Krupa (Lubomia)
Trener LKS Samborowice Dariusz Karasiewicz
podsumował sezon. - Jestem bardzo zadowolony z
tego sezonu, zajęliśmy w A klasie 5 miejsce, co
bardzo ważne, że zdobyliśmy dużą ilość punktów.
Duże postępy poczyniło dwóch młodych zawodników
Śliwiński Tomek i Wróblewski Rafał, którzy
ogrywali się z zespołem seniorów. Jeżeli chodzi
o zmiany kadrowe, to prowadzimy rozmowy z dwoma
zawodnikami, którzy byliby wzmocnieniem dla
naszej drużyny - powiedział Karasiewicz.
Finansowo klub wspiera Urząd Gminy w
Pietrowicach Wielkich, sekretarz gminy Adam
Wajda dodaje że dotacje, zgodnie z konkursem są
zależne od ilości drużyn młodzieżowych, a od
września poprzez Lokalne Grupy Działania będzie
można ubiegać się o granty do 25 tyś. złotych na
rozwój i działalność klubów sportowych.
Trener LKS Pawłów Marek Pikuła podsumował sezon.
- To był trudny sezon, ale z szczęśliwym
zakończeniem-czyli awansem do B-klasy, młodym
zespołem, gdzie średnia wieku wynosi 22 lata.
Jeżeli chodzi o zmiany kadrowe, to bierzemy pod
uwagę tylko wzmocnienia naszymi juniorami -
stwierdził
Kierownik drużyny LKS Cyprzanów Gerard Modla,
podsumowując sezon, powiedział, że "drużyna po
rundzie jesiennej miała drugie miejsce w C
klasie i po cichu zaczęliśmy myśleć o awansie do
B klasy, ale na wiosnę do kłopotów kadrowych
doszły jeszcze absencje spowodowane kartkami,
czego skutkiem było uzyskanie dopiero 6 miejsca
w tabeli. Dużych zmian kadrowych nie będzie,
drużyna wzmocni się powrotami z wypożyczenia 3
zawodników i 2 nowych dołączy do zespołu".
Prezes Startu Pietrowice Wielkie Jan Staniek
uważa "za bardzo dobry wynik 6 miejsce swego
zespołu w klasie okręgowej. Jako beniaminek
celem było utrzymanie się w tej klasie
rozgrywek, więc 6 miejsce jest sukcesem .Zmiany
w kadrze na dzień dzisiejszy nie są jeszcze
sfinalizowane , więc trudno coś konkretnego
powiedzieć".
wtorek, 19 maja 2009
, nr 20 (892)
Racibórz, Sport
Awans w tabeli cieszy
Ekipa LKS
Start Pietrowice Wielkie w rozgrywkach klasy
Okręgowej, grupy 3 odniosła pewne zwycięstwo na
własnym boisku z drużyną Silesia Lubomia.
W ostatnich ligowych spotkaniach piłkarze z Lubomi
zwyciężyli dwa spotkania i raz zremisowali. Ekipa
LKS Start Pietrowice Wielkie nie była więc pewna
zwycięstwa w meczu na własnym terenie, który odbył
się 13 maja właśnie z ekipą z Lubomi. Początkowe
obawy szybko rozwiał gol w 6 min strzelony przez
gospodarzy po błędzie przeciwnika i sprawnym
kontrataku. W kolejnych minutach spotkania było już
tylko lepiej i drużyna z Pietrowic schodziła do
szatni po pierwszej połowie, wygrywając 3:0. -
Spotkanie rozpoczęło się dość nerwowo, a na boisku
było dużo chaosu, niedokładnych piłek. Uspokoił nas
szybko strzelony pierwszy gol, a kolejne dobiły już
tylko przeciwnika - tłumaczy pietrowicki trener,
Michał Brachmański.
Zrezygnowanie wśród rywali
pozwoliło jeszcze ekipie Startu w drugich 45 min
meczu strzelić aż 4 bramki i odnieść w całym
spotkaniu zwycięstwo wysokim 7:0.
W środowym spotkaniu do siatek trafiali: Łukasz
Bawoł (4 gole), Marcin Moskal (2 gole), Rafał Drożdż
(1 gol). - Cieszymy się z kolejnych punktów w
tabeli. W spotkaniu z Lubomią warto wyróżnić Łukasza
Bawoła za świetną bramkową skuteczność, jednak
dobrze zagrał chyba każdy i zwycięstwo należy
przypisać całej ekipie. Na początku rundy rewanżowej
zajmowaliśmy jedenastą pozycję w tabeli, obecnie
awansowaliśmy na szóste miejsce co jest dobrym
wynikiem - przyznaje Michał Brachmański, dodając, że
awans na wyższe pozycje i walka z czołówką "Okręgówki"
w obecnym sezonie dla jego drużyny jest raczej
sprawą nieosiągalną.
W kolejnym ligowym spotkaniu, które odbyło się
tym razem 16 maja na wyjeździe, ekipa z Pietrowic
uległa składowi LKS Krzyżanowice wynikiem 2:1 (0
:1).
wtorek, 3 marca 2009
, nr 9 (474)
Powiat wodzisławski, Sport
Pietrowice mistrzem zimy
Młodzi piłkarze z
Pietrowic Wielkich najlepsi w Halowej Lidze Piłki
Nożnej Podokręgu Racibórz
Rywalizację zawodników rocznika 1990 i młodszych
zakończył turniej rozegrany 28 lutego w Lubomi. Mimo
świetnej postawy piłkarzy z Tworkowa, którzy wysoko
wygrali oba swoje mecze, zwycięzcą zimowych
rozgrywek została drużyna Start Pietrowice Wielkie.
Lider pokonał LKS Studzienna 4:0 i przegrał właśnie
z Tworkowem 0:3. Ostatecznie tym, kto zostanie
mistrzem zimy zdecydował jeden punkt.
Najlepszym bramkarzem rozgrywek został Dawid
Mańczyk z Tworkowa, najlepszym zawodnikiem jego
klubowy kolega Piotr Wieder, natomiast na miano
króla strzelców zasłużył Marcin Pawlisz z pierwszej
drużyny KS Rafako Racibórz.
Wyniki turnieju w Lubomi:
LKS Studzienna - Odra Nieboczowy 1:1; KS Rafako
Racibórz I - Silesia Lubomia 6:0; Start Pietrowice
Wielkie - LKS Tworków 0:3; Wicher Płonia - KS Rafako
Racibórz II 0:1; LKS Studzienna - Pietrowice 0:4,
Rafako I - Płonia 4:2; Lubomia - Tworków 0:6;
Nieboczowy - Rafako II 2:6
Z LKS Górek Śląskich na ławkę trenerską pietrowickiego klubu przeniósł się Michał Brachmański. Ma zapewnić nowe oblicze zespołu w rundzie wiosennej. Rozczarowani wynikiem z pierwszej rundy kibice w końcu doczekali się osoby, który poukłada sprawnie zespół indywidualności w kolektyw.
Dopiero jedenaste miejsce, 23 punkty i ujemny bilans bramkowy, to dorobek na półmetku rozgrywek Pietrowic. Jak na zespół, który ma bogatą i ciekawą kadrę, to zdecydowanie za mało. Dlatego młody, ambitny trener Michał Brachmański zdecydował się odrzucić ofertę Górek Śląskich o przedłużenie umowy. - Odrzuciłem propozycję przedłużenia umowy z Górkami Śląskimi. Pietrowice złożyły mi ciekawą propozycję, która dla mnie, jako młodego trenera będzie krokiem w przód - tak uzasadnia swoją obecność. Co prawda będzie dysponował solidnym składem, ale czy uda mu się poukładać rozrzucone klocki w jeden, zgrany zespół?
To, co podczas rundy jesiennej rzucało się w oczy w grze piłkarzy Pietrowic, to słaba postawa w defensywie oraz kiepska dyspozycja fizyczna zawodników. I właśnie pracę nad tymi elementami zapowiada Brachmański. - Nie może być tak, że podczas jednej rundy tracimy prawie czterdzieści bramek. To wykluczone - stanowczo zapowiada szkoleniowiec. Co prawda w tym przypadku prawie nie robi wielkiej różnicy, bo Pietrowice straciły 39 bramek, lecz pod tym względem i tak są trzecim najgorszym zespołem w lidze.
Póki co o wzmocnieniach na razie nie ma mowy. Zdolna kadra, którą Brachmański przejął po Filipie w zupełności mu wystarcza, co zresztą sam podkreśla, lecz z Górek zabrał ze sobą jednego zawodnika - Szymona Sachsa. Reszta leży w kwestii działań zarządu i finansów, jakie będzie chciał przeznaczyć na działania. Ponadto Michał Brachmański chce stawiać na młodzież pietrowickiego klubu, która zajmuje pierwsze miejsce w Lidze Juniorów.
Oprócz pracy nad wytrzymałością i grą obronną Brachmański zamierza dużo czasu poświęcić na ćwiczenia taktyczne, którym w dużej mierze mają służyć sparingi. Pierwszym z nich będzie gra wewnętrzna, w której zmierzą się z juniorami swojego zespołu. Następnie Start w grach kontrolnych podejmie Rafako Racibórz, Orła Dzierżysław, Zryw Wysoka, Silesię Lubomia, Polonię Marklowice, Jedność Jejkowice i najprawdopodobniej LKS Tworków.
Podczas zajęć na hali w Pietrowicach Brachmański chodzi mocno zamyślony. Pewnie już teraz zastanawia się, jak poukładać tych zawodników w zgrany zespół. Z kolei kibice przekonani są, że potrzebują trenera, który z ławki krzyknie na swoich piłkarzy. Jeśli więc to ma być kluczem do sukcesu, w rundzie wiosennej możemy spodziewać się zwycięskiej passy Startu. Jednak Brachmański nie został ściągnięty do Pietrowic jedynie po to, by krzyczeć. Ten utalentowany szkoleniowiec ma o wiele więcej, by prowadzić swój nowy zespół w górę tabeli.
wtorek, 7 lutego 2006
, nr 6 (721)
Pietrowice Wielkie, Sport
Pietrowickie szaliki
Od 3 lutego LKS
"Start" Pietrowice Wielkie ma nowy zarząd, któremu
prezesuje Wilibald Pawlasek.
Sterował klubem przez ostatnie
trzy lata, wprowadzając drużynę do klasy "A". Wiosną
kibice "Startu" będą mogli wymachiwać klubowymi
szalikami, które prezentują na zdjęciu wchodzące w
skład zarządu: Cecylia Pawlasek, Urszula Herud i
Ingrida Łabinowicz. Wydano również kalendarze
klubowe. W rundzie rewanżowej obowiązywać będą
karnety, po 30 i 20 zł (te drugie dla
najwierniejszych kibiców) oraz bilety po 5 zł. Cel
przed zespołem - historyczny awans do okręgówki lub
czołówka klasy "A". Tę walkę drużyna zacznie z 4
miejsca, z 8 punktami straty do lidera z Nędzy.(m)
wtorek, 7 lutego
2006 , nr 6 (721)
Podokręg Racibórz, Sport
Jeden do jednego -
Dobrze mi tutaj
24-letni Grzegorz
Kosiba przewodzi (z A. Jeleniem z "Jedłownika")
tabeli najlepszych strzelców klasy "A" Podokręgu
Racibórz.
NR: Często
strzela Pan tyle goli w rundzie?
GK: 17 razy trafiłem po raz pierwszy, ale to nie
koniec. Wiosną chcę ten wynik jeszcze poprawić.
Myślę, że bramek byłoby więcej, ale pauzowałem 2
mecze za kartki. NR:"Start" Pietrowice Wielkie nie jest Pana
pierwszym klubem?
GK: Wcześniej grałem w trzecioligowym Jastrzębiu.
Występowałem tam na pozycji pomocnika. W
Pietrowicach gram w ataku. Najlepiej współpracuje mi
się na boisku z moim bratem Jackiem Kosibą i
Przemysławem Kołodziejem, który też zdobył dużo goli
jesienią. NR:Czym zajmuje się Pan kiedy nie gra w piłkę?
GK: Jestem kierowcą w firmie stolarskiej pracującej
dla "Omanu". Mam dwoje małych synków. Jak podrosną,
to spróbuję ich "zarazić" moją miłością do futbolu. NR:Bramkostrzelny napastnik może zainteresować
klub z wyższej klasy rozgrywkowej. Skusiłby się Pan?
GK: Dobrze mi w Pietrowicach. Do klubu z okręgówki
na pewno bym nie przeszedł. Może gdyby pojawiła się
ciekawa - przede wszystkim finansowo - oferta z
trzecioligowego zespołu, to bym się poważnie
zastanowił. NR:Pewnie ma Pan jakiś wzór piłkarski?
GK: Faktycznie jest taki zawodnik. Już chyba nie
gra, ale był słynny przed laty. To Davor Suker,
chorwacki piłkarz, uczestnik MŚ i gracz wielu
słynnych klubów.
wtorek, 29 listopada 2005 ,
nr 48 (684) Region,Sport
Z klasy do klasy - runda XV.
Co tydzień odwiedzamy ligowe boiska piłkarskie
Podokręgu Racibórz oraz Podokręgu Rybnik.
Uwieczniamy na zdjęciach fanów futbolu, którzy
próbują zrobić karierę na murawie. Tam gdzie piłka -
tam i my.
Klasa A: Baterex Nędza - Start
Pietrowice Wlk. 2:1 (1:0)
Mecz odbywał się
w niezwykle trudnych warunkach pogodowych, przy
uciążliwym deszczu i gęstej mgle. Nędza objęła
prowadzenie po strzale Michała Gawrona. Druga bramka
w tym meczu należała do Pietrowic, bramkarz Nędzy
wyszedł do piłki, zostawiając pustą bramkę, co
wykorzystał Przemysław Kołodziej. O zwycięstwie
Baterexu zadecydował rzut karny w końcówce meczu, po
zagraniu ręką jednego z zawodników Pietrowic.
Autorem w ten sposób zdobytego gola był Marcin
Bochenek. Po meczu zrobiło się małe zamieszanie,
kiedy wzburzeni działacze z Pietrowic zażądali
konfrontacji z sędzią. "Przed meczem powiedziałem
chłopakom w szatni, że będzie to mecz walki, że
trzeba będzie walczyć biegać i grać długą piłką. I
tak też to było. Cieszymy się bardzo z tego, że
jesteśmy mistrzami jesieni" - wyznał trener Nędzy,
Damian Cichecki. "Wynik tego nie odzwierciedla, ale
byliśmy lepsi, a nie zawsze lepszy wygrywa. Mieliśmy
zdecydowanie więcej sytuacji podbramkowych a o
sędziowaniu się nie wypowiadam" - stwierdził trener
Pietrowic, Piotr Szlezinger. Nędza zaczęła w
składzie: Maurycy Gołek, Damian Mrozek, Marcin
Semeniuk, Dariusz Dybiec, Wiesław Bugdoł, Michał
Gawron, Szymon Cichecki, Marcin Bochenek, Stefan
Mrozek, Adrian Cichecki, Grzegorz Malina. Start
Pietrowice: Jan Franczyk, Martin Hadamiec, Robert
Czernecki, Piotr Okrent, Jacek Kosiba, Damian
Sylwester, Seweryn Strachota, Patrycjusz Hyla,
Przemysław Kołodziej, Grzegorz Kosiba, Marcin Filip.
(e.Ż)
wtorek, 15 listopada 2005 , nr 46
(682)
Region, Z Gmin
Wieści gminne PIETROWICE WIELKIE
Miejscowy klub
sportowy Start Pietrowice Wielkie ma swoją stronę
internetową. Można tam znaleźć aktualne wyniki,
tabele, komentarze i zdjęcia. Strona dostępna pod
adresem: www.pietrowicewielkie.prv.pl.
wtorek, 4 października
2005 , nr 40 (676)
Podokręg Racibórz, Sport
Z klasy do klasy - runda
VII
Co tydzień odwiedzamy ligowe
boiska piłkarskie Podokręgu Racibórz.
Uwieczniamy na zdjęciach fanów futbolu,
którzy próbują zrobić karierę na murawie.
Tam gdzie piłka - tam i my.
Pietrowice - Kornowac 3:3
Lider
"Start" (do niedzieli) prowadził po 45
minutach 3:0. Wpierw Patryk Hyla wyszedł sam
na sam z bramkarzem i wpakował gola do
pustej bramki. Piłkę próbował jeszcze
nieskutecznie wybić obrońca rywali. Później
Grzegorz Kosiba, też w indywidualnym
pojedynku, nie dał szans bramkarzowi.
Następnie było idealne uderzenie Filipa w
prawy, górny róg bramki. "Wtedy byłem
przekonany, że dowieziemy zwycięstwo do
końca i stracimy góra jednego gola.
Sędziowanie uważam za żenujące. Tak słabego
arbitra jeszcze nie mieliśmy w tym sezonie.
Mecz powinien prowadzić ktoś z większym
doświadczeniem. Walczymy dalej, ten zimny
prysznic nam się przyda. Piłkarze będą
wiedzieć, że nawet 3:0 to nie jest pewne
prowadzenie" - stwierdził trener Pietrowic
Piotr Szlezinger. Dla Kornowaca strzelali
Kiciak i dwukrotnie Leszek Gatnar. "W
pierwszej połowie zagraliśmy tragicznie.
Obawiałem się, że po Jedłowniku chłopcy za
bardzo uwierzyli w siebie i zagrają kichę.
Tak się stało. Po reprymendzie w szatni
wyszedł na boisko inny zespół. Nie zgodzę
się, że sędzia źle sędziował. Rywale wyszli
po przerwie zbyt pewni siebie. Odczuliśmy
brak Adriana Dyrdy w ataku" - powiedział po
meczu Wojciech Maksymczak, trener LKS
Kornowac. Sędzia Sławomir Kozioł pokazał
żółte kartki: Kosibie (23 min.), Filipowi
(72) i Strachocie (79) oraz L. Gatnarowi
(15). Emocje w Pietrowicach nie skończyły
się po 90 minutach gry. Winnego straty
punktów kibice gospodarzy widzieli w
arbitrze. Do szatni odprowadzał go szczelny
kordon porządkowych, a później czekało na
niego wielu, co chcieli "przedyskutować"
sporne sytuacje. Najwięcej kontrowersji
wzbudziło odgwizdanie rzutu wolnego
pośredniego tuż przy polu karnym, przy
stanie 3:1. Sędzia podyktował go za głośne
komentowanie jego decyzji przez piłkarzy
gospodarzy. Po rozegraniu wolnego padła
kontaktowa bramka dla Kornowaca. Przy
trzeciej zawinił bramkarz - lob z lewego
skrzydła wpadł mu "za kołnierz". Pod szatnią
rozgoryczeni kibice krzyczeli: "żółty (kolor
stroju arbitra - red.) drukował na czarno",
"sędzia wygrał", "to samo bagno, co w
ekstraklasie", "z trójką sędziowską nie szło
wygrać". Zapytaliśmy o opinię obserwującego
spotkanie Zdzisława Matysiaka (kieruje pracą
sędziów w raciborskim Podokręgu). "Nie mam
żadnych zarzutów wobec prowadzącego
spotkanie. Na przykład kibice widzieli
zagrania ręką, ale żadna z tych sytuacji nie
kwalifikowała się do przerwania gry. Sądzę,
że zadziałała psychologia tłumu. Dotąd
Pietrowice tylko zwyciężały, a tu rywal
przejął inicjatywę" - stwierdził Matysiak.
Poproszony o komentarz prezes "Startu"
rzucił tylko: "Szkoda słów" i zapowiedział
interwencję na czwartkowym posiedzeniu
Podokręgu. (ma.w)
wtorek, 23 sierpnia 2005,
nr 34 (670)
Region, Sport
Z klasy do klasy Klasa
"A". Pietrowice - Gaszowice 4:1 (4:1)
To
świetny start dla beniaminka. Ostre
strzelanie zaczęło się już w 3 min - trafił
Arkadiusz Górszczyk. W 9 i 21 minucie gole
zdobył Grzegorz Kosiba, później bramkę
meczu, głową aż z 30 metrów wbił znów
Górszczyk, a bramkarza przy interwencji
zaabsorbował aktywny Kosiba. Kibice
wspomnieli coś o "dwucyfrówie" ale te zapały
ostudził gol dla gości, na dwie minuty przed
przerwą. W drugiej połowie gospodarze nie
grali już tak dobrze, co przyznał trener
Piotr Szlezinger. Gaszowice zmieniły
bramkarza, który bronił pewniej od
poprzednika. "Start" Pietrowice zaczął w
składzie: Franczyk - Hadamiec, Czernecki,
Strachota, S. Górny, Hyla, Górszczyk,
Kołodziej, Filip, Kosiba.
wtorek, 26 lipca 2005 , nr 30 (693)
Pietrowice, Sport
Pietrowice jak Liverpool, Tworków jak Milan
Porównanie stąd, że do przerwy sparingu
LKS-ów (22 lipca) było 3:0 dla gospodarzy, a
mecz wygrali goście 4:3, choć nie w serii
rzutów karnych, a w regulaminowym czasie.
Dla
Tworkowa strzelali Morawiec i Halfar
(karny), a jeden gol był samobójczy; dla
Pietrowic dwie Kołodziej (jedną z karnego),
Seweryn i Filip. "W pierwszej połowie
zagrali z nami Sergiel i Rauch z Maxpolu i
chciałbym, żeby do nas dołączyli. Zobaczymy
czy działacze się dogadają" - mówi trener
Tworkowa Robert Strójwąs. Klub testuje też
Tomasza Morawca z Syryni. Na ostrą grę
narzekali i jedni i drudzy, a kibice
(przyszło ich kilkudziesięciu) krytykowali
sędziego, że niewiele biega. "Aż 8 piłkarzy
jest na saksach za granicą, więc nie wiadomo
jak nam pójdzie na początek w okręgówce" -
twierdzi Strójwąs. Pietrowice trenują 3 razy
w tygodniu lub 2, ale wtedy grają sparing
lub jadą na weekendowy turniej (np. w
Dzierżysławiu - red.). "Plan przygotowań
mamy napięty, ale chcemy gonić wszystkich
wkoło, więc tak musi być" - uważa Piotr
Szlezinger, trener Pietrowic. Seweryn
Strachota z Wojnowic, Szymon Posmyk z Rafako
Racibórz, Sebastian Górny z Ocic i dwójka z
Jastrzębia - Marcin Filip i Robert Czernecki
to nowi gracze, którzy mają zasilić klub w
nowym sezonie. (m)
wtorek, 11 stycznia 2005
, nr 2 (665)
Racibórz, Sport
Spragnieni awansu Start Pietrowice Wielkie
zaliczył udany półmetek. Jego seniorzy i
juniorzy przewodzą rywalizacji w klasie "B",
a trampkarze są w czołówce. 6 stycznia na
spotkaniu zarządu z zawodnikami i
sympatykami klubu przedstawiono plany na
rundę wiosenną.
Na
początek mówiono o pieniądzach. Nie
trwoniliśmy ich na Bóg wie co - zapewniał
prezes "Startu" Wilibald Pawlasek. Z Urzędu
Gminy klub dostał 20 tys. zł (m.in. ponad 2
tysiące poszły na różne opłaty, a 2647 zł
kosztowały przejazdy; na sprzęt wydano ponad
dziewięć i pół tysiąca złotych). Nim
kopniemy pierwszy raz piłkę, trzeba wydać
parę tysięcy - informował prezes Pawlasek. W
Pietrowicach składki są na poziomie 5-10 zł.
W niemieckiej gminie, z którą Pietrowice
podpiszą prawdopodobnie umowę partnerską, w
klubie na poziomie naszej ligi okręgowej,
płaci się składki po 150 euro i piłkarze z
działaczami sami dbają o utrzymanie obiektu.
Zarząd zachęcał więc do czynu społecznego,
po 2-3 godziny pracy na boisku. Można zrobić
to, za co firmie trzeba sporo zapłacić. Z
inwestycji w planach jest instalacja
oświetlenia na bocznym boisku. Stadionu
musimy sobie sami pilnować. Dwa dni przed
Wigilią udaremniliśmy próbę kradzieży...
bramki. Dwóch "gigantów" chciało ją wynieść
na złomowisko - wspominał prezes.
Przedstawiono plany sparingów i
treningów. Zarząd oczekuje zaangażowania od
graczy, "żeby nie było tak, że na trening
przychodzi dwóch piłkarzy i trener". Będzie
więcej zajęć - nie dwa, a trzy razy w
tygodniu. Zaplanowano je na poniedziałki,
środy i piątki w sali gimnastycznej
kompleksu szkolnego w Pietrowicach. Seniorzy
będą też ćwiczyć na siłowni w Raciborzu oraz
korzystać z odnowy biologicznej. Solanka
wygoni zakwasy, będzie mniej kontuzji -
przekonuje trener pierwszego zespołu Piotr
Szlezinger. To wychowanek Unii Racibórz,
najdłużej związany z Górnikiem Pszów (10
lat). Przez rok grał w pierwszoligowym GKS
Katowice. Poza tym w niemieckim Wetzlar (IV
liga), Kietrzu, Krzanowicach oraz jako
grający trener w Nieboczowach i
Krzyżanowicach. "Start" trenuje pierwszy
sezon. Z planów późniejszych mówiono o tym,
że być może w tym roku Puchar Wójta zostanie
rozegrany w Pietrowicach Wielkich. Latem
możliwa jest organizacja zgrupowania w
Brennej, ale zdecydować się trzeba prędzej,
bo miejsce w ośrodku zajmą inne zespoły. Na
zakończenie sezonu działacze postarają się o
niespodzianki dla pierwszej drużyny -
wycieczkę albo wyjazd na jakiś atrakcyjny
mecz. Myśli się również o trampkarzach -
mogą pojechać po sezonie np. do aquaparku.
Być może z nowym sezonem "Start" zgłosi
zespół do Ligi Juniorów Podokręgu. Z
najbliższych planów: 22 stycznia klub
zorganizuje zabawę karnawałową w sali OSP.
(ma.w)
wtorek, 22 czerwca 2004 ,
nr 26 (636)
Racibórz, Sport
Trampkarski finał Trampkarze starsi Unii
Racibórz wygrali rywalizację w swej grupie
wiekowej w kończącym się sezonie, pokonując
w finałach na szczeblu podokręgu Start
Pietrowice Wielkie.
Oba
zespoły wygrały wcześniej rozgrywki grupowe
- Unia w grupie I, Start z kolei w grupie
II. W kadrze RTP trenera Andrzeja Wypłosza
grali Paweł Miczajka, Grzegorz Tosta, Marek
Bedronka, Krzysztof Ołtarzewski, Patryk
Stajner, Jacek Selera, Mikołaj Tapper,
Marcin Franiczek, Grzegorz Gawron, Szymon
Kucznierz, Dominik Nikel i Łukasz Dudek
(zdobył najwięcej, bo aż 48 bramek w całym
sezonie), Tomasz Majewski, Marcin Mikler,
Marcin Menżyk, Grzegorz Gawron, Piotr
Tchórz, Krzysztof Plinta, Damian Perkowski,
Przemek Palczak, Paweł Jamka, Sebastian
Rychlik, Marcin Wardzyński. Z kolei w ekipie
Startu występowali Gotard Wieder, Paweł
Posmyk, Mateusz Kurzyk, Mariusz Dürschlag,
Grzegorz Majchrzak, Marcin Świt, Gabriel
Dürschlag, Mateusz Dworski, Aleksander
Pientka, Adam Kubiczek, Kamil Machnik,
Tomasz Łabinowicz, Ariel Benedz, Adam
Mendzigal, Tomasz Piechaczek i Łukasz
Reichel.
W pierwszym meczu finałowym, rozegranym na
stadionie w Pietrowicach Wielkich, padł
remis 1:1 - bramkę dla gospodarzy zdobył
Gabriel Dürschlag, zaś dla Unii Daminik
Nikel. W rewanżu, rozegranym na stadionie
przy ul. Srebrnej w Raciborzu, przewaga Unii
była już wyraźna - goście do utraty
pierwszych bramek bronili się jeszcze
dobrze, ale potem spasowali. Unia wygrała
ostatecznie 9:0 - a łupem bramkowym
podzielili się Dominik Nikel (5), Łukasz
Dudek (3) i Szymon Kucznierz. W zespole
Startu mimo to najlepszym zawodnikiem meczu
był bramkarz Gotard Wieder. (sem)
środa, 12 listopada 2003
, nr 46 (605) Pietrowice Wielkie, Sport
Upór popłacał Mimo
szybkiej utraty dwóch goli pił-karze Startu
Pietrowice Wielkie nie zrezygnowali z
dalszej walki i ostatecznie pokonali u
siebie w przedostatnim starciu sezonu
jesiennego LKS Bieńkowice 3:2. Gości zgubiła
defensywna taktyka przyjęta po przerwie,
wcześniej kontrolowali wydarzenia na boisku.
Obu zespołom ostatnio
lepiej się wiodło, szczególnie wyniki z
poprzedniej kolejki wróżyły zwyżkę formy -
Start pokonał bowiem zawadzką Zgodę,
bieńkowiczanie zaś utemperowali plasującą
się w czołówce klasy B ekipę Ocic. Pierwsze
minuty starcia obu ekip rozczarowały jednak
- więcej było nerwowej bieganiny i
niecelnych podań, niż zakończenia
groźniejszym spięciem akcji. Chłód
niedzielnego popołudnia dawał się więc tym
bardziej we znaki kibicom. Gospodarze lekko
przeważali, ale ani razu nie zmusili do
większego wysiłku Łukasza Kubiczka. Goręcej
zrobiło się dopiero po kilkunastu minutach,
gdy do prostopadłych podań zaczął w końcu
dochodzić Żurawiec i zostawiać za plecami
obrońców. W 25 min. kolejne sprytne zagranie
wykorzystał już niemal bezkarnie, tuż przed
wybiegającym bramkarzem podcinając piłkę
lobem. Po kilku minutach napastnik gości
mógł zdobyć kolejną bramkę, ale podbitą nad
Frańczykiem piłkę wybił tym razem głową
asekurujący partnera na "piątce" stoper
miejscowych. Za to w 29 min. wypatrzył
kolejną lukę w ustawieniu defensywnym rywali
i tak idealnie obsłużył podaniem Tatarę, że
temu tylko pozostało oszukać golkipera i
strzelić do pustej siatki.
Goście byli bliscy zniechęcenia
piłkarzy Startu do dalszej walki - i kto
wie, jak by się potoczyły dalsze wypadki,
gdyby nie zagapili się i pozwolili
Jęczmiennemu uciec lewą stroną i skutecznie
wykończyć szarżę - jego pierwszy strzał Ł.
Kubiczek jeszcze sparował, dobitka była już
celna. Golkiper gości mógł mieć uzasadnione
pretensje do swych obrońców, bo niewiele
zrobili, by zażegnać niebezpieczeństwo. A to
się zemściło, bo od tego momentu będący już
niemal na kolanach gospodarze zwietrzyli
szansę na odwrócenie losów meczu.
Zaatakowali śmielej, ale zrazu niewiele
brakowało, a zostaliby szybko skarceni -
kolejną szybką kontrę gości zakończył celnym
wolejem Żurawiec. Ale trafił wprost w
bramkarza.
Po zmianie stron bieńkowiczanie
nastawili się defensywnie, licząc na
utrzymanie prowadzenia i ewentualne kontry.
I długo udawało im się realizować zamierzony
plan, bo miejscowym, mimo uporczywych
ataków, niewiele wychodziło. Bliski
wyrównania był Olender po akcji Kubiczka -
posłał jednak piłkę za bardzo w długi róg i
ta minęła słupek - a także Gorszczyk,
któremu przed bramką futbolówka zaplątała
się między nogami i z szansy wyszły nici.
Konsekwentne, choć chaotyczne ataki
Startu przyniosły w końcu efekt. Najpierw po
akcji Olendra w zamieszaniu podbramkowym
Górszczyk ściągnął na siebie obrońców i ci
nie zdążyli zablokować strzału Szelewskiego
obok bramkarza. A kilkadziesiąt sekund
później po niemal identycznej akcji obrońcy
gości tym razem nie upilnowali Olendra i
Kubiczek znów nie dał rady wybronić celnego
strzału z kilku metrów. Sytuacja wzbudziła
kontrowersje, bo goście uważali, że w
zamieszaniu był faulowany jeden z obrońców.
Im bliżej końca, tym więcej kartek
rozdzielał coraz ostrzej grającym zawodnikom
obu stron arbiter. Goście próbowali nadrobić
stracony czas, ale Żurawiec tylko raz urwał
się rywalom, źle jednak trafił w piłkę i
miast w bramkę, wycelował daleko od niej.
Przy następnym wypadzie nie popisał się z
kolei Tatara - choć wywalczył kornera,
niepotrzebna "gadka" z sędzią kosztowała go
drugie "żółtko" i osłabienie drużyny. O
dziwo, mimo to właśnie do gości należała
końcówka - choć skończyło się tylko na
strzałach R. Cwika i Żurawca.